Po 6 miesiącu (tylko karmienie piersią) przyszedł czas na wprowadzenie do diety nowości... mleko modyfikowane, pierwsza kaszka, ziemniak, dynia, żółtko już za nami już jutro wprowadzamy też mięsko (7 miesiąc)
Na razie wszystko powoli i w niewielkich ilościach, ale wszystko poszło dobrze
No tak, zapomniałem napisać, że było też jabłko (tarte) i też przecierane/pasteryzowane (własnej roboty) i mrożone borówki i czarne porzeczki (te ostatnie dwie symbolicznie, ale posmakowały
Dobra rada: nie warto kupować gotowych dań w słoiczkach, jeżeli ktoś ma chwilę czasu i jest w miarę zaradny latem/jesienią to spokojnie przygotuje sobie np. gotowaną i rozbełtaną dynię czy jabłka w małych słoiczkach, a mrozić też nie problem i tak przy pierwszym dziecku faktycznie też dużo kupowaliśmy na początku, potem już wprowadzaliśmy własnej roboty przetwory, a teraz przy drugim dziecku stwierdzamy, że ugotowanie małej ilości dyni, ziemniaka, czy mięsa, ryby to nie problem i nic nie kupujemy z gotowych dań w słoiczkach
ps. jeżeli ktoś szuka np. fajnej ryby dla maluszka, to polecamy jesiotra - wiem, że jest trudny w oprawianiu (twardy i ostry) ale uwierzcie, że potem jak pokroi się w dzwonka/mniejsze kawałki i zamrozi, to jest to super danie dla małego dziecka (nadaj się do parowaru czy gotowania) i bardzo wieli atut - jesiotr nie ości, tylko twardą skórę i wewnątrz jakby gumowy kręgosłup, który prawie sam odchodzi przy parowaniu/gotowaniu. Mięso jest delikatne i ma przyjemny, delikatny smak ryby